Applegejt, TORgejt. Cenzura rozwiązaniem?

Applegejt, TORgejt. Cenzura rozwiązaniem?

Społeczeństwo, które będzie sprzedawać odrobinę wolności za odrobinę porządku, utraci obie te zalety, na obie bowiem nie zasługuje.

— Thomas Jefferson

I w nieco innej wersji:

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują.

— George Washington

Nie wiem, w którym miejscu Wikiquote.org jest babol (albo go nie ma i oba cytaty są poprawne), ale to najlepiej chyba podsumowuje to, co się w ostatnich dniach dzieje.

W mainstream’owych mediach przetacza się fala krytyki dla anonimowości w sieci, spotyka się wrzutki do prasy mające odpowiednio ukształtować nastawienie ludzi do cenzury prewencyjnej i inwigilacji. Rzepa obszernie relacjonuje walkę posła z POpularnej partii na którą tyle osób głosowało, z pedofilami z internetu, względnie z Wykopu.

Na joggerze trwa applegate.

Skutki fochów administracji odczują wszyscy. Przez to, że regulamin jest mało klarowny, pozostawia dużą swobodę interpretacji, a decyzje administracji wobec użytkowników odbywają się bez jasnego, pisemnego uzasadnienia i z mocno ograniczoną możliwością apelacji.

Jeden z joggerowiczów założył blog i uprawiał tam mowę nienawiści (sic!) wobec sprzętu. Blog został wycięty. Ciekawy jest przy tym fakt, że wcześniejsze notki na innym blogu autora, nieraz o dużo niższym poziomie, były tolerowane.

My, społeczeństwo, właśnie tracimy część naszej wolności dla ułudy bezpieczeństwa. Czy rację mieli prezydenci USA? I czy nie jest paradoksem to, że właśnie od USA zaczęło się w ostatnich 10 latach ograniczanie wolności dla rzekomego bezpieczeństwa?

Stare chińskie żydowskie przekleństwo mówi: obyś żył w ciekawych czasach.
I, niestety, żyjemy!