Prawo mt3o o dyskusji w sieci

Prawo mt3o o dyskusji w sieci

Kto pierwszy nazwie przeciwnika trollem, oddaje dyskusje walkowerem, z mocy samego prawa. Prawo Godwina dalej ma zastosowanie do dyskusji internetowych

  • Głupie i nieporęczne. Daje trollom wolną drogę do srania w wątku. Sorry.

  • s/głupie/niemądre 🙂 żeby nie było że trolluję 😛

  • widzisz gdzieś u mnie odchody? :-p

  • E nie, ale czemu?

  • Bo nie wdaję się w dyskusje w których emocje są ważnym elementem.

  • No ale też nie poruszasz takich tematów, które emocje wzbudzają. To co się dziwisz? 🙂

  • Notki o ewolucji – były polem do zaangażowania emocjonalnego. Ściana tekstu wszystkich odstraszyła. Ze starszych notek – ta o tym że php ssie? 🙂 Nie zależy mi na flejmach więc więcej takich notek – nie ma.

  • To dobre prawo.

  • Notki o ewolucji – były polem do zaangażowania emocjonalnego. Ściana tekstu wszystkich odstraszyła.

    Bo ja wiem. To tak jak twierdzić że notka o grawitacji była by polem. No ale niech będzie.

    Nie zależy mi na flejmach więc więcej takich notek – nie ma.

    Jakby mi zależało. Mi zależy na dobrej dyskusji, to, że banda debili przychodzi i urządza mi gnojowisko z jogga to inksza sprawa.

    Zresztą popatrz na komentarz nr 8. Nie spodziewałem się od osoby tego pokroju innej odpowiedzi.

  • Ignorując zaczepki dodam, że piszę akurat poważnie. Gdyż sam stosuję – na użytek wewnętrzny – taką zasadę, bo emocje nie służą wymianie zdań (choć niestety sam też im ulegam). Uleganie emocjom to oznaka słabości nawet gdy ma się rację. Oskarżenia o trolizm do niczego nie prowadzą (poza okazywaniem i podsycaniem emocji wśród dyskutantów), tak samo jak sam trolizm.

  • Ignorując ignorancje – emocje emocjami a trolowanie trolowaniem. Nie mieszaj dwóch zupełnie osobnych rzeczy. Można trola nazwać trolem będąc zimnym jak lodowiec. I należy chamstwo nazywać chamstwem a nie wprowadzać dziwne reguły, które niczemu nie służą (prócz trolom, bo im to na rękę).

    Tak więc dzieci jak chcecie, to się bawcie. Gdyby to była dobra reguła to by była używana już od dawna, a nie jest. A przykład Godwina pokazuje niezbicie, że mnóstwo ludzi wypaczyło by samą regułę i skrzywiło jej stosowanie, tak jak to się stało z Godwinem. Obecnie wystarczy powiedzieć ‚nazizm’ i ktoś wyskakuje z tym prawem, a nie o to w nim się rochodzi. Tak wiec prawo mt3o (poza niewygodną nazwą, tak jak i zresztą moje) uważam za bezsensowne. To tak jakby wprowadzić regułę ‚od teraz kto chama nazwie chamem albo kaczystę kaczystą, przegrywa dyskusję’. Głupota.

  • nie wprowadzać dziwne reguły, które niczemu nie służą (prócz trolom, bo im to na rękę).

    To tak jakby prawo Godwina służyło nazistom i komunistom 😀

    Wiesz…. Gdy napisałeś notkę o moralności, która również była ścianą tekstu, mimo wszystko doszło do flejma. Nie mówię wcale że zależy – ale to tak jakoś samo wychodzi 😉
    W rozmowie dopuszczalny jest jakiś poziom uogólnień i uproszczeń. Dla większości ludzi jest on większy niż u Ciebie. Gdyby jednak spojrzeć w drugą stronę, za punkt odniesienia wziąć kryteria debat oksfordzkich, podpadłbyś stosunkowo szybko za erystykę i niebezpośrednie wycieczki osobiste. Ten miecz ma dwa ostrza i łatwo się nim ciachnąć.
    Nie wchodząc w dygresje, prawo które zaproponowalem jest tylko zawężeniem zakazu stosowania metod erystycznych nr 25 i 32 Schopenhauera. (zakaz etykietowania oraz zakaz wycieczek osobistych).
    Słynne prawo Godwina to nic innego jak zakaz stosowania techniki nr 25 (przyrównanie do nazizmu/komunizmu).

    Nawet jeśli w sporze mamy rację, przeciwnik nie jest w stanie udowodnić prawdziwości swojego zdania, stosuje błędy logiczne, subiektywnym zwycięzcą w dyskusji będzie ten kto:
    a) przedstawia tezy bliższe słuchaczowi
    b) zachowuje się grzeczniej

    I tak przykładowo Lepper (albo Dmowski) chociaż w niektórych tezach miał rację, to w ogolnym rozrachunku – wszyscy go mają za kretyna. (choć nie zawsze to zasługa przedstawiającego tezę, najlepszą antyreklamę patriotyzmu robią nacjonaliści).
    Idąc dalej, to mało prawdopodobne by ateista uznał argumenty kościoła na jakikolwiek temat.

    Anyway, chociaż z @takieGadanie w wielu momentach się nie zgadzam, uważam że jego argumenty są fałszywe etc etc, mogę z nim dyskutować. (sorry za wywołanie pod tablicę, to tylko przykład miał być).

    n3m0, czy zastanawiałeś się w jakim celu zostało wprowadzone prawo Godwina?

    A, ciekawostka, przy okazji mojego odświeżenia sobie Schopenhauera:
    wykazanie że przeciwnik się myli bo to, tamto, siamto i uznanie że się wygrało to technika numer 12 😀 Granie w szachy z gołębiem 😀

  • To tak jakby prawo Godwina służyło nazistom i komunistom 😀

    Zapewne im nie przeszkadza.

    podpadłbyś stosunkowo szybko za erystykę i niebezpośrednie wycieczki osobiste.

    Świetnie. Proszę mi w dyskusji wykazać to chętnie cofnę słowa, jak niejednokrotnie to robiłem.

    subiektywnym zwycięzcą w dyskusji będzie ten kto

    No jeśli interesuje Cię subiektywny zwycięzca to stosuj sobie jakie prawa chcesz. Cała erystyka powstała właśnie ze względu na to, że nie chodzi o subiektywne zwycięstwo tylko o to kto ma rację. I dla mnie TO jest ważne a nie jakieś subiektywne zwycięstwo.

    I tak przykładowo Lepper (albo Dmowski) chociaż w niektórych tezach miał rację, to w ogolnym rozrachunku – wszyscy go mają za kretyna.

    No pięknie. To taraz ja, który walczę ze wszelkimi przejawami erystyki, jestem przyrównywany do Leppera. Dzięx ale nie skorzystam.

    mogę z nim dyskutować

    A ja nie. Bo nagminnie walczy z chochołami, dopowiada sobie rzeczy, których nie powiedziałem i mimo wieloktrotnych upomnień ciągle stosuje takie brudne sztuczki. Trolluje. I fine, może wedle Ciebie dyskusję przegrałem, ale każdy może sobie wymyśleć prawo, to jeszcze nie znaczy ze
    a) prawo jest zasadne
    b) prawo jest poprawne
    c) prawo jest stosowalne
    d) prawo jest sensowne

    U Ciebie w tej klasyfikacji wynik to 2/4.
    Prawo Godwina powstało przeciwko tym właśnie, którzy stosowali Chochoły. Wyolbrzymianie i wykarytakutrzanie stanowiska na tyle, by można było przyrównać do nazizmu. Szkodziło to dyskusjom i było techniką erystyczną.
    Nazywanie trollem może i podpadać pod erystykę O ILE NIE ODNOSI SIĘ DO ZASADNOŚCI ARGUMENTU. Przykładowo – jeśli ktoś w dyskusji notorycznie trolluje, nazwanie go trollem NIE jest techniką erystyczną. Z tej prostej przyczyny, że jeśli ktoś pierwszy zaczyna używać technik erystycznych, nie można w żadne sposób, W ŻADEN, sensownie kontynuować dyskusji. Serio.

    wykazanie że przeciwnik się myli bo to, tamto, siamto i uznanie że się wygrało to technika numer 12 😀

    A to w kwestii czego?

  • Z komórki piszę więc będzie zwięźle:
    1) erystyka=zbiór chwytów niedozwolonych w dyskusji. Co do tego się zgadzamy?
    2) wykażę nie wcześniej jal w poniedziałek. Weekend jest off, a ja muszę odpocząć po tygodniu pelnym emocji.
    3) co ma na celu dyskusja w sieci?
    A) udowodnienie/wykazanie wyzszosci racji
    B) przekonanie partnera w dyskusji do naszych własnych poglądów
    C) przekonanie obserwujących dyskusję do naszych racji
    D) przedstawienie wlasnych pogladow i zapoznanie się z pogladami innych
    ?
    Te cele nie są rozłączne ale jeden z nich dominuje. Ktory to jest dla Ciebie?

    Chyba jest tak ze przyjmujemy inne definicje i podstawy. Dla mnie wlasciwe jest D. W niewielkim stopniu C. Akceptuje to ze nie przekonam innych do mojego zdania, z roznych wzgledow.

    4) dla mnie zasadność i sensownosc stoją blisko siebie. Anyway, są tutaj ludzie którzy nie zgodzą się z Twoją oceną 2/4. Zresztą taka ocena jest bardzo okdp bez dokladnego wyjaśnienia każdego pojęcia 😉
    5) Wziałeś do siebie tego Leppera? 😀
    Nawet pomimo tego że napisałem że ludzie mają go za kretyna chociaż czasem powiedział / zrobił coś mądrego? 😀
    6) etykietkonie nazista/kaczysta/komunsta/troll/idealista jest samo z siebie techniką erystyczna. Wyolbrzymianie tez. Vide schopenhauer

    To be continue, boli mnie kciuk

  • AD 1 -> W zasadzie tak. Ale również błędów logicznych. W zasadzie to nawet przede wszystkim. Ale owe też są zabronione, więc niech będzie Twojsza definicja.

    AD 2-> Poczekam, nie spieszy mi się. Oczywiście interesują mnie jedynie wycieczki osobiste ZANIM interlokutor zaczął trolować. Ogranicz się również do ca 1 roku bo wcześniej sam nagminnie łamałem owe reguły (z niewiedzy).

    AD 3->W moim odczuciu D,B,A,C. Gdybym prowadził blog pod publikę nie byłbym nawet gram lepszy od torero.

    Akceptuje to ze nie przekonam innych do mojego zdania, z roznych wzgledow.

    Również to akceptuję. Nie akceptuję akceptowania fałszywych argumentów.

    AD 4-> Dla mnie nie. Mający sens i mający uzasadnienie to dwie różne rzeczy, dość od siebie odległe. Sens owa reguła ma, uzasadnienia nie, przynajmniej logicznego, jak wykazałem we fragmencie „Nazywanie trollem może i podpadać pod erystykę …”. Nie dyskutuję z tym, że jeśli ktoś odpowiada w normalny sposób to nazywanie go trolem „z buta” jest przegraną. Jeśli jednak ktoś trolluje, to Twoja reguła jest bez uzasadnienia. Tak jak bez uzasadnienia jest prawo Godwina gdy ktoś nazywa nazistowskimi nazistowskie teksty.

    Anyway, są tutaj ludzie którzy nie zgodzą się z Twoją oceną 2/4.

    Jasne, jak ktoś będzie miał sensowne argumenty – droga wolna. Chętnie dowiem się czemu polski internet jeszcze tego prawa nie wymyślił i dlaczego powinien.

    AD 5-> Bo to trochę chujowo jest, jak traktujesz rozmówcę jak normalnego człowieka, odpowiadasz, poświęcasz czas, by konstruować logiczne i uzasadnione argumenty, po czym dostajesz raz po raz chochołem, murzynem albo innym gównem i mimo Twoich usilnych próśb i ostrzeżeń proceder jest kontynuowany, a jako finał czytasz od innych że jesteś jak Lepper. Chujowe.

    AD 6-> Nie ‚jest’ a ‚może być’. Jeśli przyjdę do Ciebie i zacznę tu szerzyć nazistowską propagandę, nazwanie mnie nazistą nie będzie błędem logicznym dlatego, że będzie odnosić się do zasadności argumentu. Podkreślam, bo to jest BARDZO ważne. To NIE jest błędem logicznym. Nie wedle wszelkich najlepszych technik dyskusji, erystyk i innych takich.

    Tylko się pospiesz. Z zasady wolę nie dyskutować w wątkach starszych niż miesiąc, bo mi się motyw przewodni gubi i muszę poświecać dodatkowy czas na odświeżenie materiału. A tego czasu to mam zdecydowanie na to za mało.

  • ad 1) Erm, błędy logiczne nie są „zabronione”. Są niemile widziane i nie powinno się ich stosować. Owszem. Tak jak się nie powinno palić albo stosować metafor (o tym może kiedyś napiszę). Jednak ludzie to robią i trzeba z tym żyć.
    Dla niektórych błędy logiczne są akceptowalne i 100% poprawne. Jako stereotypy dotyczące przykładowo ślepnięcia po masturbacji, tego że każdy pijak to złodziej, czy dotyczące rozumienia poprawności politycznej albo wychowania bezstresowego. Detal i dygresja, temat na osobną notkę. No i pamiętajmy że ludzkie pojmowanie jest ograniczone i nikt nie będzie alfą i omegą by w dyskusji być pozbawionym emocji. A nawet gdyby taka osoba się trafiła, to dyskusja z nią byłaby.. nudna!

    jeśli interesuje Cię subiektywny zwycięzca to stosuj sobie jakie prawa chcesz. Cała erystyka powstała właśnie ze względu na to, że nie chodzi o subiektywne zwycięstwo tylko o to kto ma rację. I dla mnie TO jest ważne a nie jakieś subiektywne zwycięstwo.

    Erm, erystyka w sensie sztuka prowadzenia sporu czy jako zbiór technik których nie powinno się stosować w dyskusji?
    Anyway, na tym polu nie mamy wspólnego mianownika.
    IMHO dyskusja w sieci nie przekona nikogo (no, prawie nikogo) do zmiany stanowiska, a wręcz wiele osób się umocni w swoim stanowisku pomimo przedstawiania czasem bardzo dobrych argumentów.

    Ad 2 i 3. W wolnej chwili. Znaczy się w poniedziałek.

    Ad 4 w skrócie bo chciałem napisać więcej – od drugiej strony: jeśli ktoś optuje za teorią zgodną z nazi/komu to można go zaetykietować. Nawet jeśli ta teza ma sens, jest wartościowa etc. W Polsce to jest mniej wyraźne ale w USA nazywanie demokratów komunistami jest bardzo częste, nawet w sytuacjach w których dany kandydat jest bardziej liberalny niż konkurent republikanów. I myślę, że mógłbym tu postawić znak równości pomiędzy etykietką troll i etykietką komunista ( w tym wąskim kontekście dyskusji politycznej w usa)
    po części też do ad 6 – sztuką jest odparcie argumentów i obalenie tezy (zwracam uwagę że to nie jest tożsame) bez przyklejania innym etykiet 😉

    ad 5 i lepper – jeśli Ciebie to uraziło – sorry. Powinieneś jednak wiedzieć że Lepper jako polityk wielokrotnie dał przykład że jest świetny (pomijając poglądy jakie prezentował). Miał świetne wyczucie sytuacji, dużą inteligencję, potrafił się dostosować i wytrwale dążyć do celu. Zgubiło go to ale to nie dotyczy tej dyskusji. Lepper wspaniale opanował techniki prezentacji i prowadzenia dyskusji. Do tego stopnia, że na studiach na zajęciach z manipulacji została nam pokazana scena w której u bodaj Lisa, wyśmiewany wskazał jednego z widzów na widowni, zapytał „z czego się pan śmiejesz, pana to bawi?” i uciszył w ten sposób całą widownię, a przy okazji ustawił rozmówców do szeregu. Kaczyński, choć też świetny polityk (znów, totalnie pomijając jego poglądy), mógłby Lepperowi z ręki jeść. Tusk jest bardziej elastyczny, ale za głęboko wchodzę już w politykę. Wracając do wątku, etykietki i stereotypy robią swoje, znaczy się erystyka i przyrównanie do Leppera jest obelgą.

    poświęcasz czas, by konstruować logiczne i uzasadnione argumenty, po czym dostajesz raz po raz chochołem, murzynem albo innym gównem i mimo Twoich usilnych próśb i ostrzeżeń proceder jest kontynuowany

    Ludzie tacy już są, nie zbawimy ich, nie wmusimy im lepszych poglądów jeśli sami nie będą tego chcieli. A w sieci najczęściej tego nie chcą. Nawet ludzie którzy płacą niezłą kasę idąc szkolenia potrafią nieprzyjmować do siebie tego co mówi prowadzący szkolenie, mieszać pojęcia, zgłaszać uwagi nie na temat etc etc. Trzeba to po prostu zaakceptować. Takie jest moje zdanie. Lżej mi z tym, mam mniej nerwów.

  • ad 1) Erm, błędy logiczne nie są „zabronione”. Są niemile widziane i nie powinno się ich stosować. Owszem. Tak jak się nie powinno palić albo stosować metafor (o tym może kiedyś napiszę). Jednak ludzie to robią i trzeba z tym żyć.
    Dla niektórych błędy logiczne są akceptowalne i 100% poprawne. Jako stereotypy dotyczące przykładowo ślepnięcia po masturbacji, tego że każdy pijak to złodziej, czy dotyczące rozumienia poprawności politycznej albo wychowania bezstresowego.

    Są niemile widziane jak sobie dywagujesz z kumplem przy piwie. Jeśli konstruujesz logiczny wywód w poważnej dyskusji ( a za taką uważam dyskusje prowadzone przeze mnie), błędna logiczna podstawa ‚kładzie’ cały argument. Nie można oczekiwać, że będę dyskutował z kimś, kto twierdzi „Ponieważ trawa jest różowa dlatego opera jest lepsza niż IE”. Po prostu nie. W dyskusji, w debacie, w polemice błędy logiczne są zakazane. Jeśli mi nie wierzysz złóż wizytę na pierwszej lepszej sali sądowej.

    Erm, erystyka w sensie sztuka prowadzenia sporu czy jako zbiór technik których nie powinno się stosować w dyskusji?

    Erystyka w sensie zbiór zasad niedozwolonych. Po to ktoś to zebrał, poklasyfikował i nazwał, by nie trzeba było tłumaczyć pierdyliard razy chochoła.

    Anyway, na tym polu nie mamy wspólnego mianownika.

    Najwyraźniej.

    IMHO dyskusja w sieci nie przekona nikogo (no, prawie nikogo) do zmiany stanowiska, a wręcz wiele osób się umocni w swoim stanowisku pomimo przedstawiania czasem bardzo dobrych argumentów.

    Każdy ma prawo być zakutym tępym łbem. Ja zmieniałem zdanie dzięki dyskusjom w netach całkiem sporo razy.

    od drugiej strony: jeśli ktoś optuje za teorią zgodną z nazi/komu to można go zaetykietować

    Otóż to. Dokładnie tak samo jak kiedy ktoś trolluje. Chyba, że postulujesz podwójne standardy.

    po części też do ad 6 – sztuką jest odparcie argumentów i obalenie tezy (zwracam uwagę że to nie jest tożsame) bez przyklejania innym etykiet

    Będę Ci mówił Don Kichocie. Powodzenia życzę, ja nie mam tyle czasu by marnować go na debili, których z definicji NIE DA się przekonać i odeprzeć owych argumentów, gdyż podają jest tylko po to, by trollować. Na każdą jedną odpowiedź możesz dostać dziesięć innych „kontrargumentów”, bardzo częstych prowadzących do błędnego koła, którego przerwanie wymaga czasu i energii i po prostu nie jest warte. Nie dyskutujesz z menelem spod monopolowego, i dokładnie tak samo nie dyskutujesz z trolem.

    Wracając do wątku, etykietki i stereotypy robią swoje, znaczy się erystyka i przyrównanie do Leppera jest obelgą.

    Gadaj zdrów. Mało mnie Lepper, Tusk czy Kaczyński obchodzą. Nazywasz mnie Lepperem bo bronię swojego jogga przed trolami. Tyle.

    Ludzie tacy już są, nie zbawimy ich, nie wmusimy im lepszych poglądów jeśli sami nie będą tego chcieli. A w sieci najczęściej tego nie chcą. Nawet ludzie którzy płacą niezłą kasę idąc szkolenia potrafią nieprzyjmować do siebie tego co mówi prowadzący szkolenie, mieszać pojęcia, zgłaszać uwagi nie na temat etc etc. Trzeba to po prostu zaakceptować. Takie jest moje zdanie. Lżej mi z tym, mam mniej nerwów.

    Twoje prawo. Ja nie będę akceptował jak ktoś sra mi na blogu. A jak widać na załączonym obrazku można wdać się w dyskusję, nawet dość ‚gorącą’, bez uciekania się do trolowania czy brudnych taktyk. Ale zgadzam się – ludzi nie zbawimy. Ale tych, dla których netykieta jest pustym sloganem tak jak savoir vivre, u mnie miejsca nie ma.

    By zakończyć – bo nawet jeśli podasz jakieś tam przykłady mojej erystycznej działalnosci na meritum sprawy to nie wniknie (bardzo chętnie pozbędę się złych nawyków) – ja mógłbym sobie wymyśleć, że każdy, kto przywoła prawo Godwina automatycznie przegrywa dyskusję. Takie prawo było by do dupy.
    Pozdrawiam

  • Nie mieszaj dwóch zupełnie osobnych rzeczy. Można trola nazwać trolem będąc zimnym jak lodowiec.

    Jak najbardziej. Może też zaistnieć sytuacja zupełnie odwrotna – pisać wyważoną notkę, gdy emocje buzują. Ktoś strzelający argumentami ad personam (uprzedzając ew. atak – tak, wiem nieuczciwa argumentacja to zupełnie co innego niż nazywanie rzeczy po imieniu) że wewnętrznie może być całkiem porządnym, uczciwym człowiekiem. Ale w necie o tym się nie dowiemy, jesteśmy odcięci od sygnałów niewerbalnych a z dostępem do kolektywnej świadomości też ciężko. Dysponujemy tylko słowem pisanym.
    A więc mamy tego „trola”, którym to epitetem ludzie przerzucają się mniej lub bardziej zasadnie…

    I należy chamstwo nazywać chamstwem a nie wprowadzać dziwne reguły, które niczemu nie służą (prócz trolom, bo im to na rękę).

    Mi służą. Uczestniczyłem w dyskusjach od nastu lat, na różnych grupach/listach dyskusyjnych i forach, od Faktów i Mitów po katolik.pl, zadrugowców jak i skinów (narodowych i nacjonalsocjalów) i nikomu nie pojechałem po osobistych przymiotach, choć bywało ostro… koniec końców wychodziła całkiem kulturna, czasem nawet pouczająca wymiana zdań. Ci co demolowali dyskusję nawet jeśli nazywali rzeczy po imieniu długo się nie bawili.
    Ale przyjmuję do wiadomości, że większość może działać inaczej.

  • Nawet jeśli w sporze mamy rację, przeciwnik nie jest w stanie udowodnić prawdziwości swojego zdania, stosuje błędy logiczne, subiektywnym zwycięzcą w dyskusji będzie ten kto:
    a) przedstawia tezy bliższe słuchaczowi
    b) zachowuje się grzeczniej

    Właśnie. Wszystko zależy od definicji zwycięstwa w dyskusji (internetowej). Ludzie też dyskutują z różnych pobudek i mają różne cele.
    Jak dla mnie wymienione punkty to raczej słabe są. Abo inaczej, przegrać jest bardzo łatwo (najprościej zachowując się niegrzecznie), wygrać praktycznie niemożliwe. W ogóle uważam, że rozpatrywanie dyskusji w kategoriach zwyciezca-przegrany jest absurdem. To nie turniej szachowy. No chyba, że adwersarz przyzna rację, da się przekonać i zmieni choć odrobinę swój światopogląd… wtedy można wyznaczyć zwycięzcę.
    Owszem, można też zastanawiać się kto obiektywnie ma rację. Życzę powodzenia.

    Anyway, chociaż z @takieGadanie w wielu momentach się nie zgadzam, uważam że jego argumenty są fałszywe etc etc, mogę z nim dyskutować. (sorry za wywołanie pod tablicę, to tylko przykład miał być).

    🙂
    Nic nie szkodzi.

    Mój problem z n3m0 sprowadza się do tego, że rozmawiamy z tak różnych pozycji (bynajmniej nie zawsze to różnice ideologiczno-światopoglądowe), że nawet uzgodnienie jakiegoś „protokołu rozbieżności” przekracza nasze możliwości.

  • Mój problem z n3m0 sprowadza się do tego, że rozmawiamy z tak różnych pozycji (bynajmniej nie zawsze to różnice ideologiczno-światopoglądowe), że nawet uzgodnienie jakiegoś „protokołu rozbieżności” przekracza nasze możliwości.

    Zgadza się, takieGadanie strzela chochołami na lewo i prawo a ja nie mam czasu polemizować z czymś, czego nie napisałem.

  • BTW:

    Mi służą.

    Jeśli to prawda to naprawdę zazdoroszczę wolnego czasu i samozaparcia w pustych dyskusjach z ludźmi, których owa dyskusja nie interesuje. Podziwiam.

  • Zgadza się, takieGadanie strzela chochołami na lewo i prawo a ja nie mam czasu polemizować z czymś, czego nie napisałem.

    Znamy się mało to i zdarzyło mi się czasem rozpoznawać bojem „wraże” pozycje, co mogło być nie najlepiej odczytane. NIe uniknąłem błędów i wpadek. Jeśli pana to pocieszy też musiałem wyjaśniać rzeczy, których nie powiedziałem, ale starałem się jak najrzetelniej zreferować swój punkt widzenia w tych kwestiach, choć odbiegało to od tematu, ale nie było atakiem w pana na chochoła. Sorry.

    Jeśli to prawda to naprawdę zazdoroszczę wolnego czasu i samozaparcia w pustych dyskusjach z ludźmi, których owa dyskusja nie interesuje. Podziwiam.

    To się nazywa samodoskonaleniem. Jesli kogoś nie interesuje dyskusja to z nim nie dyskutuję. Cała przeważająca jednak reszta, nawet jeśli błądzi, ma coś do powiedzenia co daje asumpt do własnego dokształcenia się, sięgania po źródła, zgłębiania innego światopoglądu, etc. Nawet argumenty z anegdoty są interesujące i służą poznaniu świata.

  • Jesli kogoś nie interesuje dyskusja to z nim nie dyskutuję.

    Ja nie mowię o nieinteresowanie w sensie ‚nie chcę z tobą gadać’ tylko o trollowaniu, które nie jest wyrazem chęci do dyskusji a jedynie do manipulacji oponentem.

  • Ja nie mowię o nieinteresowanie w sensie ‚nie chcę z tobą gadać’ tylko o trollowaniu, które nie jest wyrazem chęci do dyskusji a jedynie do manipulacji oponentem.

    Wiem o czym pan mówił. I pisałem w tym samym sensie… tylko pewnie trochę inaczej definiuję sobie „manipulację oponentem”.

  • W takim razie zaprzecza Pan sam sobie bo raz Pan mówisz, że z trollami gadasz tylko ich tak nie nazywasz, a zaraz potem ze z nimi nie gadasz. Kiepsko.

  • W takim razie zaprzecza Pan sam sobie bo raz Pan mówisz, że z trollami gadasz tylko ich tak nie nazywasz, a zaraz potem ze z nimi nie gadasz. Kiepsko.

    No tak. Tylko żeby poznać najpierw trzeba porozmawiać. To raz. A dwa – nawet jak wszystko widać na pierwszy rzut oka, to zawsze można dać szansę. Pozory mogą jednak mylić, albo sami mamy problem z interpretacją. Jeśli znowu odpowie jednym zdaniem „a bo u was…” albo kolejnym cytatem z samego siebie – trudno. Niektóre „trolle” są bardziej twórcze.

  • Skoro więc nie przeszkadza Ci wewnętrzna niespójność – nic tu po mnie.

  • etykietkonie nazista/kaczysta/komunsta/troll/idealista jest samo z siebie techniką erystyczna.

    Taka drobna uwaga, abstrahując od technik „wygrywania” dyskusji. Z własnych obserwacji. Zaetykietowanie nazi/kom/jakaś inna ideologia,etc. pozostawia jeszcze jakieś niewielkie pole do dyskusji. Dyskutant może się zgodzić, że faktycznie w tekstach sieje nazizmem, bo to fajne etc. lub wręcz odwrotnie, odwołać się do źródeł (nie tylko do Godwina), że on wcale nazistą nie jest, bo prawdziwi naziści w danej sprawie mieli odrobinę inne zdanie, itd… z tego czasem (bardzo rzadko, ale jednak) jeszcze wynikają interesujące wymiany zdań (m.in. realizacja celu D). Natomiast słówko na literkę „t” zamyka wszelką dyskusję.

  • Po zamknięciu dyskusji przez trola rzeczywiście jest co zamykać. Ale tak jak pisałeś – w tej sprawie nie dojdziemy do porozumienia.

  • :>