Który pingwin jest chudy? I do tego cwany?

Który pingwin jest chudy? I do tego cwany?

Po pół roku używania windowsa na głównym komputerze nabrałem ochoty na małą odmianę. Mam do zagospodarowania około 10GiB miejsca po partycji recovery, które mógłbym przeznaczyć na inny system. Pytanie tylko – jaki?

Moje doświadczenie z alternatywnymi systemami skupia się wokół linuksów. Z tych, które ciepło wspominam mogę wymienić Slackware (choć szybko go ubiłem), Gentoo (choć się rozstaliśmy z braku czasu) i Archlinux (siedzi na drugim laptopie, ale mnie drażni pkg-hell). W tej drugiej grupie znajdują się pochodne Debiana i Suseł. Miałem do czynienia z Fedorą, ale dość dawno temu i nie używałem jej nigdy dłużej. Nie znam też nic z rodziny BSD.

Drogi Joggerze, który system wybrać? Zależy mi aby zmieściło się to to na 10GiB zostawiając mi trochę miejsca, nie było załadowane zbędnymi śmieciami (pewna dystrybucja na U odpada). Zależy mi aby było szybkie, sprawne, konfigurowane. Do tego, aby można było się pozbyć zbędnych zależności (np gstreamer którego Arch chciał wrzucić, gdy próbowałem wgrać tylko kwrite).

A może ja wcale nie potrzebuję linuksa, tylko powinienem się oswoić z taką małą śmieszną nadmuchującą się rybką najeżoną kolcami, czy sympatycznym diabełkiem z widełkami?

Ach, zapomniałbym! Zależy mi na tym, aby system obsługiwał piórko i mazanie paluchami po ekranie. Laptop to jest hp tx2 1050ew.

  • Gentoo

  • Arch

  • zainstaluj wszystkie po kolei i sprawdź, który Ci najbardziej pasuje.
    </thread>

  • @Flegmatyk: Nie mam na to czasu ni ochoty. I nic mi to nie da. Nie poznam zbyt dobrze żadnego z tych, których nie znam (bsd), a z tych które znam będę dalej widział te same wady i zalety. Stracę tylko czas na instalowanie (głównie Gentoo)
    Napisałem tą notatkę, bo od dłuższego czasu nie śledzę rozwoju dystrybucji i nie wiem jak one się zmieniły (tzn Arch jest aktualizowany na bieżąco).
    Taka rada, choć mająca dobre intencje za podstawę, nic mi nie daje i nie zmienia mojej sytuacji.

  • Myślę, że da Ci najwięcej, bo każda dystrybucja ma swoich zwolenników, i jeśli myślisz, że uzyskasz jedną odpowiedź, to jesteś w błędzie. Tak naprawdę, jeśli każdy się wypowie, to i tak będziesz w punkcie wyjścia, bo każdy zaproponuje co innego. Sprawdź, czy sprzęt, którego potrzebujesz jest ogólnie obsługiwany na linuksie, a potem zainstaluj dystrybcję, która wydaje się dla Ciebie najwygodniejsza – najprawdopodobniej będzie go wspierała.

  • Nie zgodzę się z Tobą. Jeśli zwolennik każdej się wypowie, poznam ich argumenty i będę miał dużo większy zasób wiedzy, niż wcześniej. To co mówisz sprawdzałoby się, gdyby moja wiedza była malutka. Tymczasem przeszedłem już przez wszystkie ważniejsze dystrybucje (dawno, bo dawno) i wiem mniej więcej co one oferują. Stąd skreśliłem większość opartych na binariach. Gdybym raz jeszcze zainstalował Archa i Gentoo, nic nowego bym się o nich nie dowiedział, poza tym, że się zmieniły w ostatnim czasie. A tak widzę, że na joggerze brakuje zwolenników bsd i trudniej będzie uzyskać pomoc, gdy będę miał problem. Niemniej – informacja zwrotna jaką do tej pory otrzymałem jest dość niewielka.

  • Wiekszosc dystrybucji binarnych mozna aktualnie przetestowac wkladajac plytke do napendu. Jedyne czego tak nie sprawdzisz to czestotliwosc aktualizacji – bo dostep do przegladania repozytorium raczej jest

  • Paweł Ciupak

    > Do tego, aby można było się pozbyć zbędnych zależności

    No to zostaje chyba tylko Żętu.

    Choć np. ja mam na 10GB-dysku w laptopie openSUSE, z zainstalowanymi wszelkimi domyślnymi (nawet niepotrzebnymi) pakietami, i jakoś mniejsca mi starcza…

  • na 10 GB zmieści ci się dobrze ustawiony Arch, ale żadna inna dystrybucja, ponieważ sama aktualizacja i ściąganie paczek, system, dogrywanie programów, katalog /home, który rozrasta z przybywaniem na pulpicie plików i zgrywanych dla własnego użytku plików, załączników czy samych ustawień…czy maili. a Suse, Fedora, Debian, Ubuntu: wszystko ładnie pięknie, ale na to potrzeba około 20 GB dysku. U mnie Arch chodzi na 10 GB z /home i nie narzekam, mam go od tak, na wszelki wypadek. Wiele w nim mnie drażni, ale uważam że pacman i yaourt to najlepsze tekstowe programy do pakietów.
    Po za tym, zastanów się, po co ci jest ten nowy system?
    Jeśli ma zastąpić windows, to nie wiem czy jakaś dystrybucja ci się spodoba, jeśli miałeś styczność z Fedora. Ponieważ w tych tematach trochę się pozmieniało, kiedy ty siedziałeś na windows 🙂

  • Na Gentoo wystarczy 2GB – polecam dobra dystrybucja a przy tym user friendly.

  • miałem – debian (rok), gentoo (2 lata), suse(6mies.), redhat(6mies.) – i wybrałem U 🙂 szybko i sprawnie, jak nie chcesz bajerów to instalujesz z alternate i ustawiasz co masz ochotę, jak nie masz czasu a ma działać to desktop i jechane 🙂

  • Dla mnie przy wyborze systemu podstawowe kryterium to:
    1. support czyli duża firma, która stoi za dystrybucją publikująca poprawki albo chociaż duża społeczność i fora z opisem rozwiązań najczęstszych błędów. Więc małe dystrybucje odpadają, a pozostają susły, ubuntu i pochodne. Pochodnych jest bardzo dużo, więc to tak naprawdę nie ogranicza tak bardzo wyboru.

    Nie jestem linuxowym guru, mam doświadczenie głównie z ubuntu, więc mogę powiedzieć o nim, że można ustawić by pakiety po zainstalowaniu się usuwały, co bardzo mocno zmniejsza zajętość na dysku. Poza tym kiedyś była taka wersja ubuntu (nazwyała się chyba server edition), która po instalacji na dysku pokazywała tylko command-line. Nie wgrywały się żadne Xy, żadne open-office, nic poza podstawowymi narzędziami konsolowymi, więc można było sobie dociągnąć ulubioną powłokę graficzną albo zostać przy takiej instalacji.

    Pan google po zadaniu pytania "linux minimal" proponuje: http://productivelinux.com/2009/04/21/4-truly-minimal-linux-desktop-distributions/ czyli np. dystrybucję opartą o ubuntu z powłoką graficzną a zajmującą 25MB.

  • Moment, moment, ograniczenie do 10GB i skreślasz dystrybucje oparte na binarnych paczkach? Ale przecież jedyny sposób na zestawienie małego (objętościowo) linuksa to pozbycie się softu developerskiego, nagłówków, dokumentacji, zbędnych manuali…

    Nawet jeśli binarna dystrybucja ma trochę nadmiarowych zależności, to zajmą one mniej miejsca, niż elementy developerskie. Sam pewnie wziąłbym coś debianopodobnego. Wybierz odpowiedni instalator, a potem popraw jakimś localepurge/deborphanem i powinno być cacy.

    Robiłem takie rzeczy nawet z Ubuntu, wychodzi bardzo fajnie.

  • Ja osobiście polecam Ubuntu :D:D

  • Odpisując od końca:
    @stanikowo: Ubuntu skreśliłem z założenia.

    @Hoppke: W binarnych nie podoba mi się właśnie nadmiarowość zależności 🙂
    Natomiast elementy developerskie.. Cóż, kompilator i tak jest potrzebny, ale nagłówki… O tym nie myślałem wcześniej. Teoretycznie możnaby je wywalić po zainstalowaniu tego, co potrzeba, ale….
    Niemniej – dzięki za interesujący feedback!

    @krzyszsz: Pod względem supportu to najlepiej stoi chyba Gentoo. Chociaż to skreśla z miejsca support od twórcy danego programu 😉

    Z linku, który podałeś zainteresowały mnie Slitaz i Zenwalk. O tej drugie słyszałem, ale na tym się kończy moja wiedza o nich. Mam najmniejsze doświadczenie ze Slackiem, więc Zenwalk będący jego pochodną byłby dobrym obiektem do nauczenia się. Obie sprawdzę na przynajmniej wirtualnej maszynie. Dzięki!

    @Mariusz: Nie musi zastępować, będzie obok. Do pewnych rzeczy, które są potrzebne w pracy lub na uczelni, a niewygodne pod windowsem.

    Yaourt i pacman są genialne, to muszę przyznać. A emerge znasz? :>

    Wybiorę najpewniej Zenwalk, Slitaz albo Gentoo. Metodą selekcji negatywnej.

  • @mt3o: Jako aktywny uzytkownik gentoo moge ci powiedziec ze za dobrze to sie w tej dystrybucji nie dzieje. Robi sie bajzel w pakietach, pare pakietow jest nierozwijanych a niektore ni z tego ni z owego nie sa dostepne standardowo tylko trzeba sie posilkowac laymanem. Strasznie duzy rozrzut mozliwosci jezeli chodzi o drzewo zaleznosci (tzn. skad je brac).

  • "W binarnych nie podoba mi się właśnie nadmiarowość zależności :)"

    A faktycznie mierzyłeś, ile tracisz przez ten nadmiar?

    "Natomiast elementy developerskie.. Cóż, kompilator i tak jest potrzebny,"

    Wiesz, to może powiedz co chcesz z tym linuksem robić, bo np. developerka może conieco zmienić…

  • @occulkot: Pamiętam jeszcze początki tego bajzlu, parę lat temu. Widziałem to szczególnie gdy chciałem mieć system bleeding edge ze wszystkimi bajerami. I jest to jeden z bardziej uciążliwych problemów, których się boję. Jeśli to jest w tej chwili nasilone nawet w obszarze ~x86 i dotyczy tych bardziej potrzebnych pakietów, to może lepiej spróbować sił z jakimś BSD? Nie wiesz może, jak wygląda stan projektu Gentoo/BSD

    @Hoppke: Ten system będzie mi potrzebny głównie na studiach i przy nauce projektów niedostępnych lub trudno dostępnych pod windowsem. Chociażby python, ruby, go czy mono. Będzie mi w tym semestrze potrzebna sprawna ADA i system uniksowy na programowanie współbieżne. Nieocenione będą tez narzędzia sieciowe – właśnie mi się zaczęły sieci komputerowe na studiach. Nie wykluczone też, że będę go wykorzystywał do pracy – czyli http/php/sql. mysql, postgresql i inne takie.

  • @mt3o: dawno o tym nie slyszalem ;). A do bsd mam ostatnio alergie po tym jak nam zaczal sprawiac klopoty na jednym z serwerow produkcyjnych. Obecnie gentoo uzywam tylko na kompie w domu, na ktorym chce mi sie grzebac. Na laptopie i koncowce w pracy korzystam z okrojonej fedory – normalna instalka z wywalonymi pierdolami, zeby nie musiec sie meczyc 2 dni po aktualizacji ;P

  • Z pythonem czy rubym nie powinieneś mieć najmniejszych problemów, zamiast mono możesz pewnie użyć oryginału (chyba że faktycznie na studiach wymagają mono, ale to porąbane trochę by było)…

    Gdy ostatnio patrzyłem na Adę (parę lat temu), to windowsowe wersje były przyjemniejsze (linuksowe obsysały potwornie, zwłaszcza gdy chciałeś zrobić bardziej wyrafinowane TUI — mnogość terminali mocno motała sprawę).

    Do programowania współbieżnego i sieci, to owszem, linuks ma już sens, ale może pomyśl o maszynach wirtualnych? Może być ciut łatwiej zmienić np. liczbę rdzeni, czy dołożyć interfejsów sieciowych.

    A php, mysql czy postgres pięknie działają i pod Windows…

    Dobra, przestaję odciągać od Linuksa, trochę dziwnie się z tym czuję 🙂

  • @Hoppke: drażni mnie odpalanie skryptów ruby z upośledzonej konsoli zwanej dla niepoznaki cmd 🙂

    Na studiach oczywiście nie wymagają mono, ale chcę poznać różnice w używaniu tego i oryginału. Oryginał jest całkiem przyjemny i sprawny. Jak jest z mono – nie wiem. Opinie rozrzucone po sieci są raczej jednostajne i zazwyczaj wrogie, chcę sobie wyrobić własne zdanie i przy okazji poznać kolejny język.

    Jeśli mówisz, że ADA pod win wygląda lepiej, to od niej zacznę. Maszyn wirtualnych mam trochę dość. W trakcie semestru, na zajęcia z systemów operacyjnych nosiłem stary laptop, z normalnym linuksem, bo maszyny wirtualnej niewygodnie się korzysta na dłuższą metę.

    Poza tym staram się być świadomy tego, że najdalej za parę lat skończy mi się msdnaa i trzeba będzie albo płacić za kolejny fajny i święcący software albo dłubać pod pingwinem 😉

  • "drażni mnie odpalanie skryptów ruby z upośledzonej konsoli zwanej dla niepoznaki cmd"

    To zainstaluj sobie basha, albo obejrzyj PowerShella. Fajnie jest znać Linuksa, ale nie znać Windowsa to trochę obciach…

    "Jak jest z mono – nie wiem. Opinie rozrzucone po sieci są raczej jednostajne i zazwyczaj wrogie, chcę sobie wyrobić własne zdanie i przy okazji poznać kolejny język."

    W praktyce (płatnej) nie poużywasz sobie mono za bardzo, ludzie nadal dość nieufnie do tego podchodzą, no i jest mocno opóźnione w rozwoju w porównaniu z tym, co MS wypuszcza. Ale jeśli nie masz zamiaru .netu potem używać, to w sumie żadna różnica. BTW, od kiedy mono łapie się na "kolejny język"?

    "Poza tym staram się być świadomy tego, że najdalej za parę lat skończy mi się msdnaa i trzeba będzie albo płacić za kolejny fajny i święcący software albo dłubać pod pingwinem ;)"

    Ale czemu tak pesymistycznie? Za parę lat powinieneś już zarabiać tyle, by bardziej opłacało Ci się kupić nowego Maka czy Win8, niż dłubać pod pingwinem… 🙂

    A tak w ogóle, to znajomość uniksowatych bardzo się przydaje. Więc czas poświęcony na oswajanie linuksów nie będzie czasem straconym, nawet jeśli później wybierzesz inny system.

  • Zupełnie poza dyskusją małe sprostowanie: mono można używać też pod windows (równolegle do zainstalowanego dot neta, a nawet można pluginem podpiąć mono pod visuala).

  • Powershell znam, nawet jeden skrypt w nim napisałem. Długo się odpala 😛

    Fakt, mono nie jest kolejnym językiem. Niemniej różni się od tradycyjnego C# na windows, prawda?

    Pesymistycznie? Czy ja wiem? :> Ekonomicznie. Jesli mam kilka komputerów i chcę nakazdym mieć sprawny system, możliwie zunifikowany, to windows jest raczej kiepską opcją. Gdybym chciał zakładać działalność gospodarczą, to windows nie będzie opcją. Przynajmniej na starcie. A na czymś trzeba będzie pracować… Poza tym, jak napisałeś – znajomość uniksowatych się przydaje. I czas poświęcony dłubaniu nie jest stracony.

    A może zmusić do pracy starego kompa, wygospodarować mu dysk i wgrać tam bsd? :> Właśnie mi się ściągnęło PCBSD z torrentów 😀

  • @krzyszsz: Kiedyś się do tego próbowałem zabrać, ale jakoś mi nie szło. O pluginie wiem, ale on jest zdaje się płatny…

  • Paweł Ciupak

    > a Suse, Fedora, Debian, Ubuntu: wszystko ładnie pięknie, ale na to potrzeba około 20 GB dysku

    Sze co? U mnie na laptoku partycja systemowa z openSUSE jest zajęta w 3,4 GB, nie siej FUD-u.

  • Maniek

    Może sprawdź sobie PLD Linux w wersji Titanium Live-CD. Stabilna lekka z KDE 4.4 może bez graficznych klikanych konfiguratorów lecz warta uwagi i po głębszym przyjrzeniu się prosta w obsłudze. 😉