Co było, a nie jest, zapisze się w rejestr?

Co było, a nie jest, zapisze się w rejestr?

Roku Pańskiego 1986, gdzieś w ciepłej Kalifornii pewien człowiek wykorzystał 9 sekund czasu pracy komputera, bez wiedzy i zgody administracji. I nie zapłacił. Zrobił to dzięki błędowi w funkcji movemail w pewnym programie z pakietu GNU, który nota bene jest świetnym systemem operacyjnym, ale ma kiepski edytor tekstu. Ta zbrodnicza aktywność została wykryta, a sprawca, dzięki współpracy FBI, NSA, CIA, Air Force OSI i przede wszystkim administratora owego systemu, złapany i ukarany przykładnie. W dużym skrócie, na podstawie wiki, o tym opowiada książka „Kukułcze Jajo” Clifforda Stolla, którą wczoraj wypatrzyłem w bibliotece.

Gdy przeczytałem opis na wiki, ruszyło mnie, że dwadzieścia kilka lat temu, praca komputerów była rozliczana na podstawie czasu pracy. Co do sekundy. Ruszyło mnie to, że dziś występuje podobny trend. Komputery domowe stają się terminalami do uruchomionych „gdzieś” usług, gier i innego zaawansowanego oprogramowania. Programy stają się usługami a nie produktami. Przykładów jest bez liku. Gmail, Zoho, World of Warcraft, platforma Steam czy AWS, a także systemy CRM i ERP.

Ruszyło mnie to, bo model terminalowy jest dla bardzo wygodny. Mam dostęp do swojej poczty z dowolnego komputera i telefonu, moje pliki z uczelni same się roznoszą po moich komputerach. Mogę korzystać z gier do których wykupiłem abonament (już nie są moje, mnie tylko wolno z nich korzystać). Mogę edytować dokumenty w przyzwoitym pakiecie biurowym. Gdybym prowadził e-sklep, mógłbym zarządzać całym moim sklepem, produktami, relacjami z klientami, fakturami i płatnościami, z dowolnego miejsca na świecie.

Największą wygodą jest właśnie to, że mogę to robić z dowolnego komputera, bez mozolnego ręcznego instalowania, kopiowania, konfigurowania.

Po dłuższym przemyśleniu pojawia się jednak sporo wątpliwości. Co się stanie, gdy firma na oprogramowanie której mam abonament, lub która ma moją pocztę i pliki – upadnie? Co się stanie, gdy tej firmie trafi się błąd w funkcji movemail w Emacs? Co się stanie, gdy dostanę (niekoniecznie słusznie) 3rd strike?

Przy okazji zasady three strikes, you’re out trzeba zauważyć, że Internet to nie jest tylko zabawka dla studentów i dzieci z bogatych rodzin. Jest czymś więcej. Jest wszystkim. Bez niego wiele osób nie potrafiłoby dziś normalnie funkcjonować. Nie zrobimy przelewu bankowego, nie odbierzemy poczty, nie porozmawiamy z rodziną, nie będziemy w stanie wykonywać swojej pracy. Nie będziemy w stanie żyć.

Stallman miał rację mówiąc, że chmury to głupota. Ale bardzo wygodna głupota. Pytanie czy da się bez tej głupoty dzisiaj normalnie funkcjonować, w zaawansowanym technicznie fragmencie społeczeństwa?