Jeśli w PHP wychodzą ci dziwne rzeczy…

Jeśli w PHP wychodzą ci dziwne rzeczy…

… Sprawdź granice całkowania.
Wróć!
Sprawdź, czy nie kończy ci się RAM.

Od dziesięciu minut zbieram swoją szczękę z podłogi, po tym jak moja joomla zaczęła wyczyniać cuda na wirtualce wspartej zend server ce.

Nagle, ni stąd ni zowąd przestał się wyświetlać mój komponent. Wpisanie qwerty w źródle, chociaż powinno skończyć się błędem, zostało totalnie olane przez php. Podobnie, jak reszta mojego kodu. Z nieznanych mi przyczyn funkcjonalności które zostały dostarczone z Joomlą w większości działały.

Próbując dojść po nitce do kłębka, do źródła problemów, zauważyłem kilka niespodziewanych błędów 500. Restart apache’a serwera i refresh zaowocowały komunikatami o braku funkcji jimport i stałych. Kilka linijek wcześniej było odpowiednie require. WTF?

Winny okazał się DropBox, który wymyślił sobie, że będzie zajmował dużo pamięci, akurat gdy ja chcę pracować. Ubicie dywersanta pomogło. Nie rozumiem tylko, czemu przy podmontowanej sporej partycji wymiany jej użycie było poniżej 10%, zaś pamięci operacyjnej było bardzo wysokie.

Wnioski na przyszłość: 256mb pamięci operacyjnej dla maszyny wirtualnej to trochę mało. Drugi wniosek: PHP ssie!

  • ale po co instalować PHP na VMie? nie lepiej natywnie?

  • Gdy w Apache’u instalacja Magento łapała timeout, przy całkiem sporym limicie, spróbowałem IISa. Gdy IIS próbował mi wmówić, że nie ma praw zapisu do katalogu, do którego wszystko w systemie ma prawa zapisu, uciekłem. Na wirtualnej maszynie przynajmniej działa.

    Poza tym mam trochę baz danych w mysql’u z linuksa. Niestety mysql nie potrafi współdzielić plików od baz danych pomiędzy windowsem i linuksem, więc muszę mieć pingwina który tym będzie zarządzał. eksport do SQLa i później import to rozwiązanie trochę zbyt upierdliwe.

  • > … Sprawdź granicę całkowania.

    Żeby być poprawnym, to powinno być "granice", bo jest ich zwyczajowo więcej niż tylko jedna 😉

  • Fakt, nawet na obrazku jest e nie ę! Z jakiegoś powodu nauczyłem się mówić przez ę i mi tak zostało.

  • >Drugi wniosek: PHP ssie!
    to jest pierwszy wniosek 🙂

  • Mnie martwi to, że chciałem przeczytać komentarze i się strona nie otwiera. Czeka i czeka na coś, a w pasku statusu: "Przeczytano http://www.google-analytics.com". I dopiero links dał efekt i numer wpisu w podglądzie źródła… Coś jest skopane w kodzie z GA, bo Twoja główna też się nie otwiera.